Mózg jest jedną z najmniej znanych części naszego ciała. Naukowcy od wielu lat próbują zgłębić jego tajemnice i możliwości. Dzięki nim i ich badaniom wiemy… jak niewiele wiemy.
Historia Eeg biofeedback’u (naurofeedback’u) sięga końca lat 60. ubiegłego wieku, kiedy to naukowcy zaczęli na szeroką skalę pracować z Eeg i tzw. systemowym sprzężeniem zwrotnym. Dr Joe Kamiya (Uniwersytet San Francisco) sugerował, iż człowiek może wysiłkiem woli kontrolować fale alfa. Rozpoczął on badania nad zależnością między aktywnością tychże fal, a stanem świadomości. Jednak najważniejsze dla tej metody okazały się badania profesora Stermana, przeprowadzone dla NASA.
Czym jest więc Eeg biofeedback? Cytuję za stroną www.eeg-biofeedback.com.pl: “Eeg biofeedback jest formą biofeedback, wykorzystującą do monitorowania i trenowania czynność bioelektryczną generowaną przez pracujący mózg. Podstawą treningu jest wykorzystywanie “plastyczności mózgu”, polegającej na zdolności neuronów do trwałych przekształceń funkcjonalnych. Poprzez specjalistycznie uwarunkowany trening prowadzi do wzrostu walorów funkcji poznawczych mózgu oraz poprawia jakościowo pracę mózgu sprawiając lepsze funkcjonowanie organizmu. Metoda stwarza możliwość korygowania dysfunkcji mózgowych powstałych w wyniku zaburzeń rozwoju mózgu oraz urazów mózgu.”
I dalej: “Biofeedback jest sposobem zwrotnego podawania informacji o przebiegu i parametrach monitorowanej czynności fizjologicznej. Uzyskane tą drogą informacje umożliwiają kontrolę i optymalizację monitorowanego parametru, a tym samym czynności fizjologicznej. Proces zwracania informacji zwany jest sprzężeniem zwrotnym, z angielskiego “Feedback”, a ponieważ dotyczy funkcji żywych organizmów, zwany jest: biofeedback. Proces monitorowania parametru fizjologicznego, najczęściej jest uwarunkowany jakimś paradygmatem (koncepcja modelowania sprzężenia zwrotnego), a próbę spełnienia uwarunkowań paradygmatu nazywamy treningiem biofeedback.”
Trudne? A jednak nie tak bardzo, jak się wydaje…
Z punktu widzenia “pacjenta” metoda ta jest zaskakująco “prosta”. Do głowy i uszu przyczepiane są elektrody, mocowane za pomocą specjalnej pasty, która zapewnia stabilność miseczek i dobre przewodnictwo elektryczne. Rola pacjenta polega, po prostu, na skoncentrowaniu się i “sterowaniu” obrazem na ekranie komputera, np. przejechaniu samochodem toru wyścigowego. Badający uzyskuje na drugim ekranie obraz przepływu i aktywności fal. Dzięki temu może określić, która półkula naszego mózgu jest “mocniejsza”, jaki jest poziom stresu, czy istnieją jakieś nieprawidłowości itd.. Dzięki regularnie powtarzanym sesjom lekarze osiągają świetne wyniki w leczeniu np. padaczki, zaburzeń snu czy ADHD.
Liczba sesji (rzecz jasna – dostosowywana indywidualnie), to w przybliżeniu:
– dla poprawy funkcji poznawczych (osoby zdrowe): 10 – 20,
– ADD, ADHD: 40 – 60,
– lekkie dysfunkcje mózgowe (np. dysleksja): 40 – 80,
– poważne uszkodzenia mózgu, z ograniczeniem lub zanikiem funkcji: 80 – 300(!).
Metoda biofeedback’u jest wielkim krokiem ludzkości w kierunku poznania możliwości naszego umysłu, a zarazem szansą dla wielu cierpiących ludzi, którym dysfunkcje mózgu utrudniają codzienne funkcjonowanie.
Subiektywnie… Moje zainteresowanie biofeedback’iem wzięło się z tego, iż sama poddana jestem takiemu leczeniu. Nadmiar stresu i zmęczenie blokują pracę mózgu. Dzięki sesjom z biofeedback’iem dowiedziałam się m.in., że (wbrew wcześniejszym założeniom!) aktywniejsza jest moja prawa półkula, odpowiadająca m.in. za intuicję, wyobraźnię, uczuciowość, czy spontaniczność.
Wrażenia z pierwszej sesji: przerażenie (“Jak to? Elektrody? Ratunku!”) i niepewność (“Na pewno nie dam rady! Ten samochód nie ruszy”). Zadanie okazało się jednak bardzo proste. Przed oczami miałam ekran i włączoną grę. Musiałam skupić się na tym, by toczyła się ona zgodnie z założeniami (słoń ma podnieść trąbę, samochód jechać, rybki płynąć). Dodatkową stymulacją dla mózgu był specyficzny dźwięk, który wydobywał się z głośników, gdy zadanie było poprawnie wykonane. Niestety, taka sesja bardzo wyczerpuje. Po pewnym czasie zaczęła mnie boleć głowa, poczułam mdłości. Według badającej mnie pani psycholog: – Reakcja ta jest naturalna i z każdą kolejną sesją ma “zanikać”. Biofeedback oceniam bardzo pozytywnie – za to, że jest nadzieją dla zwykłych ludzi na rozwój i “odblokowanie się”.
Uwaga: Powyższy artykuł nie powinien być traktowany, jako źródło informacji stricte medycznych, jedynie jako ciekawostka. link do tego artykułu w internecie:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/biofeedback_8211_odkrywanie…